Koncerty kameralne, czyli czy „zmuszać” dzieci do słuchania muzyki poważnej

koncerty-kameralne

Młodsza: Mamusiu, co to jest klarnet?
Starsza nie czekając na moją odpowiedź: To ten instrument, co na nim gra Skalmar w Sponge Bobie…
Młodsza: Aha.

I wszystko jasne 😉

Nie wiem, dlaczego na samo hasło „koncert” moja młodsza córka zareagowała alergicznie. Przecież do tej pory nie ciągałam dzieci po żadnych koncertach (swoją drogą to wstyd i hańba, żeby dzieci matki – absolwentki szkół muzycznych mając tyle lat co mają jeszcze na żadnym koncercie nie były… – jak ja mogłam do tego dopuścić? 😛 ). A może to koncerty, które organizują dla nich w przedszkolu sprawiły, że moje dziecko już w wieku 6 lat ma uraz? Hmmm… Nie chcę. Nie pójdę i koniec. A jednak poszła, bo matka postawiła na swoim – uwierzycie? 😛 Na szczęście starsza córka nie wnosiła żadnych sprzeciwów, więc „przekonywać” (jakie piękne zastępstwo dla słowa: „wykłócać się”) musiałam tylko tę bardziej zbuntowaną.

Jak zachęcić dzieci do pójścia na koncert kameralny?

Klarnet
Klarnet

Niby to mnie zależało na tym, żeby pójść na ten koncert, ale jak mam inaczej zachęcić dzieci do udziału w tego rodzaju wydarzeniach jak nie samym tym, że je tam zabiorę? Nie było łatwo. Najpierw próbowałam opcji, że będzie fajnie, bo to coś nowego, bo muzyka, bo instrumenty, itp… Nie pomogło. Potem była opcja: „poświęcenie” na zasadzie: „Skoro ja się dla Was poświęcam, to Wy mogłybyście się poświęcić dla mnie”. Jako przykład podałam salę zabaw: Wy się świetnie bawicie, a ja siedzę jak kołek i się nudzę. Okazało się, że to nie był dobry przykład, bo zdaniem mojej córki pobyt w sali zabaw to też przyjemność dla mnie: przecież rozmawiam z innymi mamami, albo siedzę na telefonie… Także tego… I na koniec trzecia opcja: Będzie tam występował mój kolega i chciałabym posłuchać jak gra. Okazało się, że to wzbudziło zainteresowanie obu moich córek: A co to za kolega? A skąd go znasz? A na czym gra? itp. Wbrew pozorom nie była to ściema – naprawdę jednym z wykonawców był mój dawny znajomy, którego nie widziałam od wielu lat, kolega ze szkoły muzycznej, obecnie klarnecista orkiestry Teatru Muzycznego.

Program

Nuty
Nuty

Wolfgang Amadeusz Mozart – Adagio
Henryk Wieniawski – Scherzo – tarantelle op.16
Johan Brahms – I Sonata f-moll op. 120 na klarnet i fortepian (cz. II i III)
Johan Brahms – I Sonata G-dur op.78 na skrzypce i fortepian (cz. I)
Camille Saint-Saëns – Sonata Es-dur na klarnet i fortepian
Darius Milhaud – Suita na skrzypce, klarnet i fortepian

Jak przeżyć koncert?

Krok 1. Wybierz miejsca przy samym wyjściu

Zajęcie miejsc w pierwszym rzędzie przy samym wyjściu to dobra opcja na wypadek, gdyby nagle trzeba było się ewakuować – naprawdę nigdy nie wiadomo, co się może wydarzyć, a przepychanie się między fotelami w środku koncertu nie jest najlepszą opcją.

Na nieszczęście zostałyśmy przesadzone w inne miejsce, bo okazało się, że zajęłyśmy miejsca „dyrektorskie” :/ ehhh… i cały misterny plan legł w gruzach. Pozostałyśmy co prawda w pierwszym rzędzie, ale już z dala od wyjścia…

Krok 2. Usiądź między dziećmi

Nie spodziewałam się co prawda, że nagle zaczną się bić, szturchać, szczypać, itp., ale jak to mówią: „przezorny zawsze ubezpieczony”, więc na wszelki wypadek usiadłam między nimi.

Tym razem nie było to jakoś szczególnie potrzebne, bo nie miały nastroju na zaczepianie się nawzajem. Mimo wszystko siedzenie między dziećmi przydało się w innym celu: patrz krok 4 😉

Krok 3. Wyjaśnij dzieciom zasady zachowania się w czasie koncertu

Wystarczą tylko te podstawowe, czyli: nie wstawać, nie wiercić się, nie gadać i nie pytać o nic, a klaskać tylko wtedy, kiedy klaszczą inni (obawiam się, że tłumaczenie, w którym momencie bije się brawo, a w którym nie mogłoby być dla nich jak na ten pierwszy raz zbyt skomplikowane…)

A jak będę miała coś ważnego do powiedzenia? Hmmm… Pozwoliłam im się odzywać tylko w przypadku zagrożenia życia.

Krok 4. Trzymaj siedzenia foteli…

… szczególnie jeśli koncert odbywa się w nienajnowszej sali koncertowej, wyposażonej w fotele ze składanymi siedzeniami, które skrzypią przy każdym ruchu i „trzaskają”, kiedy ktoś nagle postanowi z nich wstać.

widownia

Siedzenie jednego fotela trzymałam prawie przez cały czas, bo mimo wielu napomnień moje dziecko wierciło się, wstawało, a przede wszystkim leżało (przypominam: siedziałyśmy w pierwszym rzędzie – tuż pod sceną :/ ).

Krok 5. Kontroluj sytuację

… i gaś wszelkie przejawy gadania, wiercenia się, albo wstawania z fotela.

Hmmm… starałam się jak mogłam, ale przykładanie palca do zamkniętych ust, żeby bezgłośnie dać znać dzieciom, żeby nic nie mówiły nie za bardzo pomagało – szczególnie w jednym (tym młodszym) przypadku.

Pierwsza występowała skrzypaczka. Początkowo była cisza i spokój. Później się zaczęło:

– Dlaczego teraz gra pani na skrzypcach? Przecież miał grać twój kolega…

– Ciii…

– Mówiłaś, że idziemy posłuchać jak gra twój kolega…

– Mój kolega będzie grał po tej pani.

– Dlaczego znowu gra ta Pani?

– Bo najpierw ona gra dwa utwory, a dopiero później będzie grał mój kolega.

Skrzypce
Skrzypce

W międzyczasie drugiej córce wypadł z rąk numerek do szatni uderzając dźwięcznie o podłogę. Od razu zerwała się, żeby go szukać. Dobrze, że mocno trzymałam rękę na siedzeniu. Była bardzo zdziwiona, kiedy nie pozwoliłam jej w tym momencie zanurkować pod fotel w poszukiwaniu zgubionego numerka. Jej zdezorientowany wyraz twarzy mówił: Ale przecież numerek mi wypadł… Ostatecznie zanurkowała dopiero wtedy, kiedy publiczność biła brawo.

A wracając do tego, co działo się po drugiej stronie…

– Oooo!!! To twój kolega?

– Tak.

– Pomachaj mu 😀

– Nie macha się nikomu na takich koncertach…

– Kiedy idziemy? Mówiłaś, że posłuchamy tylko kilka utworów. Już było kilka!

– Za chwilę idziemy…

– Już minęła chwila. Kiedy idziemy?

– Jak się skończy utwór. Nie wolno wychodzić, kiedy ktoś występuje na scenie.

Krok 6. Opuść salę zanim będzie za późno

Tego kroku chyba wyjaśniać nie trzeba 🙂

Siedzenie w pierwszym rzędzie ma jedną podstawową wadę – na scenie słychać wszystkie odgłosy, które się z tego pierwszego rzędu wydobywają. Ma jednak tę zaletę, że pozwala wyjść z koncertu bez zbytnich przepychanek. Kiedy więc kolejny utwór wybrzmiał do końca złapałam torebkę i dzieci za ręce i opuściłyśmy salę koncertową ku zdziwieniu mojej starszej córki, która chciała wysłuchać koncertu do końca.

Fortepian
Fortepian

Będąc już jedną nogą za drzwiami sali koncertowej zorientowałam się, że ktoś ze sceny coś do mnie mówi. Padł nam mnie blady strach… :/ Czyżby chciano zwrócić mi uwagę, że mam niewychowane dzieci, które nie potrafią się zachować na koncercie jak należy?

Okazało się, że to było PODZIĘKOWANIE 🙂 Pani, która prowadziła ów koncert podziękowała mi, że przyprowadziłam ze sobą dzieci, że cieszy się, że tak długo wytrzymały i podkreśliła, że jest to bardzo ważne, żeby zaznajamiać dzieci z muzyką. Czyli ten pierwszy raz nie był wcale taki zły 😉

Trudno mi na tę chwilę stwierdzić, czy moje dzieci lubią koncerty kameralne czy ich nie lubią – przecież tak od razu nie zapałają gorącą miłością do muzyki poważnej 😉 Zdaje mi się jednak, że nie było to dla nich jakieś traumatyczne przeżycie. Żadna z nich nie powiedziała, że było beznadziejnie, albo że już nigdy na taki koncert nie pójdzie. Wręcz przeciwnie, starszej córce się „nawet podobało” 😉

Mimo że moje córki nie zachowywały się na koncercie „idealnie”, jestem z nich bardzo dumna. Ostatecznie trochę nawet słuchały i jakoś „wysiedziały” całą godzinę, a przecież tego dnia wstały o 7:00, spędziły 8 godzin w szkole i przedszkolu, a potem jeszcze godzinę czekały na mnie pod salą, w której odbywało się klasowe zebranie. Jak na pierwszy raz to bardzo dobrze 🙂

PS. Jak tylko nadarzy się okazja, zabiorę je na kolejny koncert 😛

You may also like